Coaching priorytetów

15.08.201219:14

Bohdan

Jak sobie poradzić z nawałem zadań, którymi jesteśmy codziennie bombardowani? Jak znaleźć właściwą odpowiedź, czym się zająć, aby zrealizować stawiane cele i nie zwariować?


W artykule Co zjada moją motywację? przedstawiłem dylemat wyboru pomiędzy działaniami, zadaniami, które są ważne i nieważne oraz które chcemy lub musimy realizować. Z artykułu tego możemy wyciągnąć wniosek, że jeżeli połączymy to, co ważne, gdyż przybliża nas do realizacji celu, z motywacją do zrealizowania zadania, będziemy mieli podwójną radość z wykonanej pracy. Radość z angażowania się w rzeczy naprawdę istotne jest podstawą osiągnięcia dobrego wyniku, a jednocześnie daje nam osobistą satysfakcję z robienia tego, co chcemy i lubimy. Co może nam zatem przeszkodzić w wybieraniu takich działań, które są motywujące i przybliżają nas do celu?

Coaching priorytetów pomaga zidentyfikować źródła problemów, uświadomić priorytety i wdrożyć skuteczne rozwiązania.

Codziennie jesteśmy zasypywani wieloma pytaniami, propozycjami, inicjatywami, z których każda – w odczuciu osób, które się do nas zwracają − jest bardzo ważna. Wiele jest sytuacji, kiedy osoba, która składa nam propozycję, dodaje jej priorytet pilności. Często czytamy lub słyszymy w pracy, że coś musi być zrobione na wczoraj, na już, na za chwilę, że nie ma czasu, nie można czekać, bo to ważne. Otóż trzeba zdać sobie sprawę, że wszystkie sprawy mogą być ważne lub pilne i nie są to synonimy. O tym, co ważne, napisałem w poprzednim artykule (Co zjada moją motywację?).

Powstaje więc pytanie, co robić z rzeczami pilnymi? Otóż, jeżeli coś jest ważne i pilne, to z całą pewnością trzeba się tym zająć bez zbędnej zwłoki. Rzeczy, które nie są istotne, ale są pilne, warto poddać szybkiej ocenie i zastanowić się, kto może się nimi zająć, kto może nas wesprzeć? Rzeczy, ważne, ale mogące poczekać, należy umieścić w harmonogramie swoich zadań i działań, rezerwując dla nich właściwy czas. Rzeczy, które nie są ani ważne, ani pilne, trzeba natomiast po prostu skreślić, trafiają do kosza na śmieci. Tutaj ponownie pojawia się jedno z największych wyzwań współczesnego menedżera, umiejętność mówienia „nie”. W poprzednim artykule pisałem o tym, że powinniśmy odrzucać rzeczy nieważne, tym bardziej powinniśmy umieć mówić „nie” rzeczom, które nie są ani ważne, ani pilne. Wielu maili, które do nas przychodzą, nie musimy w ogóle czytać, wystarczy zobaczyć nagłówek i przenieść je do kosza na śmieci. Na znaczną część pytań czy propozycji możemy odpowiedzieć negatywnie, pamiętając o tym, aby robić to w sposób pełen szacunku i empatii dla osoby, która się do nas zwraca, ale jednocześnie stanowczo, gdyż jeżeli damy się wciągnąć w sprawy, które nie są dla nas ani ważne, ani pilne, możemy całkowicie zrujnować swój harmonogram dnia i nie starczy nam czasu, aby zająć się tym, co naprawdę istotne i czego naprawdę chcemy.

Sztuka wyboru jest trudna, jednak daje doskonałe rezultaty. Ilekroć realizowałem coaching z menedżerami, którzy skarżyli się, że pracują po 14–16 godzin na dobę i nawet w weekendy nie mogą w domu odejść od laptopa, zawsze proponowałem im kilka sesji coachingowych, na których pomagałem im przeanalizować wszystkie sprawy, zarówno zawodowe, jak i osobiste, pod kątem tych trzech kryteriów: ważne – nieważne, chcę – muszę, pilne – niepilne. W wyniku takich operacji na ogół okazywało się, że 30% zaangażowania można po prostu skreślić. Zysk czasowy był niewiarygodny, ale to nie koniec! Na ogół wdrożenie tego typu myślenia − myślenia krytycznego o tym, czym się będę zajmować, dawało dodatkowy skutek w postaci następnych 20−30 % . Okazywało się, że menedżer nie tylko uzyskiwał dużo wyższą tzw. równowagę pomiędzy pracą i domem, nie tylko zyskiwał dużo wyższy poziom motywacji i zaangażowania, lecz także − co ciekawe − zaczynał osiągać dużo lepsze wyniki. Jak to możliwe, że pracując mniej, uzyskujemy lepsze rezultaty? Jest takie stare powiedzenie „Panie Boże, daj mi zrobić mniej, ale za to lepiej”.

O tym, jak można zwiększać własną efektywność, budując w sobie pozytywną energię i motywację i o tym, jak coach może w tym pomóc, napiszę w jednym z kolejnych artykułów.